A dokładnie, tuż w środę. Sesja narzeczeńska Agnieszki i Mirka kojarzy mi się oprócz pozytywnej energii do z wielkim żarem z nieba. To była kolejna gorąca sobota. Uciekliśmy gdzieś w cień, pomiędzy drzewa i mury opuszczonej jednostki wojskowej.
Sesja przed ślubem to dobry pomysł. Pozwala się przyzwyczaić "Młodym" do obiektywu i do mojej obecności. Dodatkowo Agnieszka z Mirkiem zobaczyli, co można z nich wykrzesać...ale co dokładnie to wiedzą sami ;)


Minęło już trochę czasu od tej szalonej sesji. Standardowy powód opóźnienia to brak czasu ;)
Jednak jak tu się nie podzielić z Wami, naszą ciężką pracą. Dlaczego ciężka? Ponieważ zaczęła się skoro świt no albo ciut później. Miała być 5 rano, była 05:15. Fotograf zaspał.
Sesja zaczęła się na moście Piastowskim. Udało się, samochodów mniej niż wracających imprezowiczów z sobotniej nocki.
Był też nasz opolski rynek z akcentem czerwonej budki. Dlaczego ja o tym piszę? Nie lepiej pokazać :)
Dodam tylko, że zdjęcia zrobione na stadionie są konsekwencją faktu, iż Tomek jest piłkarzem naszej Oderki. Tak więc to oczywiste, że ten akcent musiał zaistnieć.
Ale od początku...
...niebiesko czerwoni...
Sesja z Grażyną i Piotrkiem była tuż przed moim wyjazdem na urlop. 
To między innymi obróbki tych zdjęć brakowało mi, kiedy czułem "głód".
Zdjęcia wywołane, przekazane. Miło mi było patrzeć na emocje, które towarzyszyły bohaterom podczas oglądania prezentacji zdjęć.
Grażynko, bardzo Ci dziękuję za te łezki wzruszenia i możliwość podzielenia się fotografiami na moim blogu.
Tak jak wspomniałem przed Waszym wyjściem, zapraszam na sesję z brzuszkiem :) 

Serdecznie pozdrawiam Was z nadzieją, że dojechaliście szczęśliwie do domu.


STANDARDOWO. TAK NA CHWILĘ



W rzeczy samej to była Chorwacja, która była konsekwencją wolnego weekendu w tym sezonie. Na ten czas postanowiłem odłożyć fotografię na bok. Pojechać gdzieś, gdzie oprócz nas, nie zagląda nikt. Znaleźliśmy takie miejsce. 
To był cichy słoneczny odwyk od aparatu, bo nawet zmęczony, przepracowany  umysł w trakcie uprawiania przyjemnego hobby może zaćmić oko. Jednak już po trzech dniach zacząłem odczuwać "głód" kadrów i zaczęły mnie męczyć niezrealizowane projekty. Myślę, że odwyk zadziałał i mogę wracać do siebie :) No i pokażę moje wszystkie zdjęcia, które zrobiłem podczas szybkiego wypadu...spokojnie, są aż trzy.


Ona...szalona to za mała wartość aby powiedzieć tak a Magdzie. Lubi aparat ale i szkło odwzajemnia to uczucie. On tajemniczy Don Tomas jest przy niej zawsze. To właśnie jest Miłość :) 
Chciałem pokazać tą zakochaną parę. Towarzyszyłem Magdzie i Lisowi ?(czytaj Tomek) w tym dniu. Pomyśleć, że sesja jeszcze przed nami. Czuję już energię na samą myśl o tym...




Ten dzień nazwałbym: "spotkanie po latach". Dlaczego? Ja mieszkający w Opolu, Łukasz i Sonia w Niemczech. Ślub i Wesele za Kluczborkiem. Te informacje nie dają do myślenia, że Sonia i ja pochodzimy z tej samej małej mieściny o nazwie Zdzieszowice. Ostatni raz widzieliśmy się około 15 lat temu. Ten okres wystarczył aby zmienić się tak aby nie poznać się. Jeśli o tym napisałem to znaczy, że udało nam się dotrzeć do sedna :)
No ale jedźmy dalej. Wymarzony ślub, w filmowej scenerii. Piękny, mały, z dużym klimatem kościół. Wszystko dopieszczone...tak jak sobie wymarzyli...





Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy